{.dzień pięćdziesiąty siódmy.} #100happydays
16:28
Szczęście to joga.
Jednym z moich postanowień
noworocznych jest uspokojenie się trochę. Tak jestem z tych za ruchliwych, za
dużo gadam, za szybko robię, czasem nie myślę. I chcę się wyciszyć. Ma mi pomóc
w tym uprawianie jogi. Żeby się zmotywować zaczęłam od trzydziestodniowego wyzwania,
bo joga nie licząc paru razy na studiach była mi nieznajomą. Na dodatek nie potrafiłam
się wczuć. Teraz po zakończeniu dnia wyzwania ćwiczę dalej. Zazdroszczę tym, którzy
ćwiczą i nie mają żadnego włochatego stwora na swojej macie.
Ostatnio wymieniłam matę do ćwiczeń.
A dziewuszka bardzo lubiła moją starą matę tak bardzo, że czasem nie dało się ćwiczyć.
Stwierdziłam, że jak będę się rozkładać, to od razu rozwinę starszą matę dla niej,
żeby miała gdzie się położyć i robić swoje „psie pozycje”. Jednak pokochała
moją nową matę.

2 komentarze
słodki psiak, widzę, że podobnie jak mój jest Waszym cieniem :)
OdpowiedzUsuńoj tak...
Usuń