{.dzień dziesiąty.} #100happydays
17:40
Szczęście to dobry
wycisk.
Od grudnia zaczęłam regularnie
trenować. Nie tylko wpłynęło to na wagę, samopoczucie, wydolność itd. Nauczyło
mnie to ogromnej samodyscypliny, nie mówię, że jest idealnie, bo tak nigdy nie
będzie. Jednak po treningu ledwo potrafię wstać z podłogi, ale biorę się w
garść idę pod prysznic, uśmiecham się i lecę dalej.
1 komentarze
Wow :) Podziwiam :). Lubię tak rekreacyjnie w piłę pograć, pojeździć na rowerze, iść pobiegać z Pe, ale z regularnością to zawsze jest problem. Moje maksimum to rozciąganie z rana :).
OdpowiedzUsuń