{.dzień szesnasty.} #100happydays
15:43
Szczęście to
motywacja.
Może teraz, co przetoczę, nie będzie wydawać się za
szczęśliwą sytuacją, ale motywującą.
Miejsce: kolejka. Godzina: 14:10.
Za mną pani i pan lekko wstawieni (pan może bardziej), na
taśmie mieli cztery piwa marki VIP i Cola marki cola. Pani zauważyła lalki leżące przy kasie.
– Patrz, może kupimy naszej małej?
Pani popatrzyła na cenę i nagle zmieniła zdanie:
– Chyba musiałoby mnie „popierodlić”, żeby kupić jej lalkę
za dziewięćdziesiąt złotych.
A następnie namawiała pana na kupno „flaszki” i drzewka.
Moja pierwsza myśl? Tacy ludzie
mogą mieć dzieci i wszystko jest ok. nikt się nie dziwi, nikt nie krytykuje,
atakuje, kompletnie nic. A ja nie mogę! Poczułam ogromną złość. Bo dlaczego ja
nie mogę, dlaczego nie możemy mieć w tym kraju, legalnie, dzieci? Które byłyby
kochane, słuchane, zadbane? Po prostu miałby dwie mamy?
Jednak między kolejką, a drogą do
domu, próbują się nie rozpłakać złapałam się na tej egoistycznej myśli i wzięłam
się w garść. Nie sobie mam współczuć, a tej małej, która nie będzie mieć tej
lalki i mam nadzieję, że zazna miłości. I z tej sytuacji muszę wyciągnąć coś
pozytywnego. I to będzie motywacja! Motywacja, żeby się nie bać i się stąd wynieść.
A potem mieć tą trójkę cudnych dzieci.
Przyszłam do domu i od razu
zaczęłam się bawić z dziewuszką, bo ona to takie psie dziecko, jeszcze.
Mówię: dziewuszka, chodź do zdjęcia, ale ona tylko kradła zabawki.

0 komentarze