{.trochę za prywatnie.}
15:06
Pamiętasz Luba ten dzień trzy
lata temu, byłyśmy już razem, bo wszystko rozegrało się o trzeciej w nocy. Po
godzinach milczenia.
Znałyśmy się już wcześniej,
dokładnie półtora roku. Latem zaczynały się wieczory i noce spędzone na długich
rozmowach, snuciach, planach, marzeniach. Jeszcze wtedy osobnych. Potem spadały
liście z drzew. Musiałam wracać na uczelnie, a Ciebie zostawić tutaj. Wtedy nie
wyobrażałam sobie życia. Lecz dziewiątego października 2011 roku. Ty się
odważyłaś. I dzięki Tobie mamy siebie. Wtedy w pokoju 512 w cieszyńskim
akademiku. Nie mogłam uwierzyć, że to się dzieje, że jesteś moja. Do teraz się szczypię, gdy krzątasz się po
kuchni, czy prasujesz koszulę do pracy. Jesteś moja.
Minęły trzy lata, mamy siebie.
Mieszkanie. I tego psiaka niedobrego. I co najważniejsze zasypiamy razem.
Każdego dnia mogę się w Ciebie wtulić. I przyznam czasem tego nie doceniam,
czasem zapominam, że to nie było oczywiste i zasypianie razem było świętem, a
żeby się zobaczyć trzeba było czekać cztery dni. Miałam dość pakowania plecaka,
miałam dość godzin w autobusie, chciałam Ciebie i tylko Ciebie. Teraz mam.
Teraz zawsze mogę Cię wziąć pod rękę i iść na spacer i nawet tego nie
wykorzystuję, bo stało się oczywiste. Ale obiecuję poprawę.
Dziękuję Ci za te trzy lata razem
i ten czas wcześniej, za to, że JESTEŚ zawsze, że mnie wspierasz, że kochasz.
Jesteś najcudowniejszą osobą na Świecie, a ja jestem najszczęśliwszą kobietą na
świecie. Może to nie miejsce, żeby Ci dziękować, zrobię to osobiście. Wiedz i niech wszyscy wiedzą, że tchnęłaś we
mnie życie, jesteś moją duszą, GWIAZDKĄ z nieba, spełnionym marzeniem. I
obiecuję pewnego dnia zostaniesz moją żoną i będziemy mieć dom pełen małych
ludzieńków. Kocham Cię. I dziękuję, że dałaś radę te trzy lata i proszę o
resztę.
{.A.}
0 komentarze