{.dzień sześćdziesiąty trzeci.} #100happydays

17:38

Szczęście to "przytulasy".


W pewnym momencie po zjedzeniu śniadania wstałam od stołu i przechodząc obok, jeszcze siedzącej S., przytuliłam Ją od tyłu. I stało się to naszym porannym rytuałem. Chociaż przyznam, że czasem zapominam o tym śpiesząc się, a Ona woła wtedy za mną "a przytulas". Teraz zaczyna się to powtarzać przy kolacji.

You Might Also Like

0 komentarze