{.dzień sześćdziesiąty ósmy.} #100happydays

20:04



 Szczęście to mieć ten koszmarny tydzień za sobą.

Chodzę jak widmo, o dziewiętnastej jestem już jak stara dętka rowerowa. Dlaczego? Bo dziewuszka za wcześnie nam dorosła, budzi nas w nocy i chce się głaskać. W pracy szefa swędzi w spodniach. I jakimś cudem na trzy dziewczyny z mojego działu tylko ja latam jak popieprzona po całej hali, założę się też, że zarabiam najmniej. Ostatnio jestem chłopcem do bicia. 

Marzy mi się tydzień nie robienia niczego. 

You Might Also Like

0 komentarze