{.dzień czterdziesty dziewiąty.} #100happydays

07:55

Szczęście to jednak się zdecydować.

Dostałam cudne buty do biegania od S. pod choinkę, oczywiście cały czas odkładałam czas startu. Postawiłam na dzisiaj. Powiedziałam sobie wstanę o szóstej i pobiegnę. Tak zrobiłam. Znaczy się wstałam, spojrzałam za okno, śnieg. Wróciłam do łóżka, przytuliłam się do S. Moje sumienie jednak nie dało mi zasnąć. Z jednej strony obwiniałam się, że nie poszłam, mimo że postanowiłam z drugiej szukałam nowych wymówek, dlaczego nie warto iść.
Ale wstałam, pomyślałam ubiorę się i wyjdę. Jak będzie za zimno wrócę, ale nie skapituluje na początku. Pobiegłam. Mimo treningów siłowych i cardio, bieg nie jest moją mocną stroną, a może brak doświadczenia. Jednak pierwsze koty za płoty. Potem trochę jogi, spacer z dziewuszką i lecę szykować śniadanie. Już pachnie kawą. Cudnego dnia!

You Might Also Like

0 komentarze